Reklama
  • Czwartek, 22 maja 2014 (15:00)

    Ascona - jak nad Morzem Śródziemnym

Reklama

W Szwajcarii, najwyżej położonym kraju Europy (średnio 1350 m n.p.m.!) odwiedzamy miasto położone najniżej, zaledwie 196 m n.p.m.). Jesteśmy w kantonie Ticino nad jeziorem Maggiore (Langensee). Tutaj na ulicach słychać dźwięczny język włoski, a przybysze czują się jak nad Morzem Śródziemnym. Włoska kuchnia, ciepły klimat i atmosfera niewymuszonego luzu działają cuda. Piękna Ascona żyje sobie leniwie w naturalnej scenografii palm, cyprysów i araukarii.

Jadąc miejskim autobusem z Locarno, myślę: co mnie podkusiło na wycieczkę do utopijnej oazy zblazowanych burżujów sprzed ponad 100 lat. Socjalistyczne idee w jakiejkolwiek formie wywołują u mnie odruchową niechęć. Zdążyłam przecież pożyć trochę w schyłkowej (na szczęście!) fazie tego ustroju.

To, co zastałam na niewysokim wzgórzu (350 metrów w Szwajcarii to co najwyżej ośla łączka warta śmiechu) w oka mgnieniu zmieniło moje podejście. Przede wszystkim zapierający dech w piersiach widok na miasteczko i piękne jezioro – Lago Maggiore. Jeden z tych niezapomnianych...

Wiosna wygląda tu jak nad Morzem Śródziemnym. Osłonięte górami doliny znajdują się w naturalnym korytarzu ciepłego powietrza z południa. Od północnego chłodu strzeże tego miejsca pasmo wysokich Alp. Dlatego rosną tu palmy, owocują cytrusy, uprawiamy jest ryż i herbata. Ta ostatnia uprawa jest malutka, symboliczna, ogródkowa. Znajduje się na terenie posiadłości Monte Veritá.

Jeśli mamy czas, pieniądze i trochę szczęścia, możemy zafundować sobie cały rytuał parzenia na sposób japoński. Wszystko podlega ścisłym regułom: woda, naczynia, czas. Pośpiech nie ma tu wstępu. Herbata rzeczywiście smakowała wybornie. Historia Monte Veritá zaczęła się w 1900 roku, kiedy ziemię na wzgórzu kupił 25-letni syn przemysłowca z Antwerpii Henry Oedenkoven (razem z Idą Hofmann). Mieli ideę założenia komuny, gdzie ludzie żyliby w zgodzie z naturą.

Wyzwolenie (także z okowów tradycyjnej moralności), własne – dziś powiedzielibyśmy – ekologiczne, uprawy, zbawienny wpływ słońca i naturyzm. Wszystko to w prostych, wręcz prymitywnych warunkach, bez zdobyczy cywilizacji. Słowem – dziwacy. A jednak te idee szybko trafiły do odległych nawet zakątków Europy.

Bywali tu słynni literaci i artyści (Herman Hesse, Erich Maria Remarque, Paul Klee, Isadora Duncan) i uczeni (Carl Jung). Wzgórze Prawdy stało się modne. Kusiło dekadencją, odrzuceniem mieszczańskich zasad. Dla wielu było jednak zbyt postępowe, amoralne.

Początkowa fascynacja powoli gasła. Od 1964 roku posiadłość jest własnością kantonu Ticino. Mieści się tu nowoczesne centrum konferencyjne. Dzisiaj ta historia wciąż wydaje się intrygująca. Niepowodzenie społecznego eksperymentu jest dowodem na to, że ze wszystkim trzeba trafić w dobry czas. Dlatego wielbimy Leonarda da Vinci za „Ostatnią wieczerzę”, a nie śmigłowiec, który wynalazł, ale nie był w stanie go zbudować.

Do Ascony wracam pieszo. Schodzę coraz węższymi i dość stromymi uliczkami. Najpierw wśród otoczonych śródziemnomorską roślinnością, schowanych za parkanami, rezydencji. Później obok pomalowanych intensywnie i pstrokato kamienic. Kiedy wychodzę na otwarty plac, uczucie klaustrofobii ustępuje zaskoczeniu. Widok niby ten sam, co z góry, ale inna perspektywa.

Po lewej – stare, dostojne hotele. Przed nimi ogródki restauracji i kawiarni. Gości niewielu. Zaludni się tu w weekend. Po placu otwartym na jezioro w kierunku Włoch spacerują ludzie i gołębie. Granica w tym miejscu jest umowna, bo miasteczka i wsie po obu jej stronach wyglądają identycznie. Zmienia się to z każdym kilometrem na południe. Będąc w Asconie, trzeba koniecznie odwiedzić przynajmniej dwa kościoły.

W tym pod wezwaniem Matki Boskiej Miłosierdzia (Santa Maria della Misericordia) znajdziemy dwa gigantyczne średniowieczne freski. To rodzaj komiksu dla niepiśmiennych wówczas w większości wiernych. Poszczególne obrazki przedstawiają sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Patrząc na nie, stoję jak wryta. Jakie wrażenie musiały robić 500 lat temu?! Druga ze świątyń „obowiązkowych” to kościół świętych Piotra i Pawła.

Tutaj zobaczymy wspaniały obraz Giovanniego Serodine „Koronacja Matki Boskiej”. Serodine żył w XVII w. i pochodził z Ascony. Jego obrazy, porównywane do dzieł Caravaggia, zdobią najlepsze galerie świata. A tu taka niespodzianka w kantonie Ticino, gdzie tak pięknie miesza się to co najlepsze z Włoch i Szwajcarii.

MR

Ile to kosztuje

Do Zurichu dolecimy samolotem Swiss od ok. 600 zł. Można polecieć do Mediolanu – od ok. 300 zł, a następnie pociągiem – ok. 40 euro.

Noclegi w okolicy od ok. 100 franków za dwójkę. Warto kupić Swiss Saver Pass na wszystkie środki komunikacji na 4 dni – 808 zł dla 2 os., na 8 dni – 1169 zł.

Znalezione w internecie

Doskonała strona dla podróżujących po Szwajcarii: www.mojaszwajcaria.pl

Świat & Ludzie
Więcej na temat:NAD | Ticino | Maria | matki

Zobacz również

  • Niedawno jeszcze Egipt kusił słonecznymi plażami, rafami, zabytkami. Dziś czekają na nas inne turystyczne hity – wybierz kierunek dla siebie! więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.