Reklama
  • Środa, 13 sierpnia 2014 (08:05)

    Jutlandia: Na skrzyżowaniu szlaków

Południowa Jutlandia była skrzyżowaniem handlowych szlaków i kultur. O wszystkich się pamięta. Muzea i skanseny na obu brzegach półwyspu przybliżają historię mieszkających tu w przeszłości Słowian Zachodnich, wikingów i fryzyjskich żeglarzy.

Wikipedia

Reklama

Wikingów kojarzymy ze Skandynawią, tymczasem ich pierwsze „centrum biznesu”, Hedeby (Haithabu), znajdowało się  w południowej Jutlandii nad Bałtykiem. Port przestał funkcjonować w 1066 roku. Zrekonstruowana wioska jest częścią największego w Europie Muzeum Wikingów. Kustosze w strojach nordyckich wojowników. www.schloss-gottorf.de/haithabu

Grzeszna kawka

Narodowy napój Fryzji to Pharisäer, kawa z rumem i dużą ilością bitej śmietany. Powstał w 1872 roku podczas pewnych chrzcin.

Surowy pastor piętnował picie alkoholu, więc by wznieść toast, parafianie uciekli się do fortelu. „Ukryli” rum w kawie, maskując zapach trunku warstwą śmietany. Odkrywszy to, pastor miał wykrzyknąć: O, niewierni faryzeusze! – nawiązując do biblijnych przeciwników Jezusa.

Żeglujże, żeglarzu

Mieszkańcy wyspy Amrum słynęli w świecie z talentów żeglarskich. Öömrang Hüs, niewielkie muzeum w wiosce Nebel, pokazuje, w jakich warunkach te talenty się wykuwały. Najsłynniejszym marynarzem był urodzony w 1708 roku Hark Olufs.

Porwany na morzu, w wieku 15 lat został algierskim niewolnikiem, po czym przeszedł wszystkie szczeble marynarskiej kariery, by jako emerytowany admirał powrócić w rodzinne strony. W muzeum sporo jest też o skazanych na samotność żonach żeglarzy i o sposobach, jak z nią sobie radziły pod nieobecność mężów. Niejeden żeglarz mógłby stwierdzić, że żona jest jak morze. Mocno buja.

Wszyscy na pokład

Budynek Schiffergesellschaft Gildii Armatorów został wzniesiony w 1535 roku i jest nieprzerwanie miejscem spotkań kupców morskich. Do dziś armatorzy łożą zarówno na swoją siedzibę, jak i zasiłki dla marynarskich wdów, które w niej mieszkają.

Parter budynku pełni funkcję klimatycznej tawerny: z belkowanym sufitem z ciemnego drewna, ławami i zbieranymi od stuleci modelami okrętów. Tradycyjne menu rybne. W piątkowe popołudnie zobaczysz, jak kelnerzy pieczołowicie nakrywają i dekorują główny stół proporcami, dzwonkami okrętowymi i miniaturami latarni morskich. Kiedy będzie gotów, wkroczą tu „ojcowie fundatorzy”. Można nastawić ucha na morskie opowieści.

Martwa natura ze śledziem

Pięćsetletni budynek Alte Vogtei przy promenadzie w Travemünde służył lubeckim poborcom podatkowym. Dużo przeszedł. Na ścianie zewnętrznej są oznaczenia poziomu wody podczas powodzi w 1625 i w 1872 roku.

Dziś mieści klimatyczny marynistyczny bar (kilkanaście odmian likierów do spróbowania) i pracownię młodej malarki Ninette Mathiessen. Artystkę można często zastać przy sztalugach. Można zajrzeć, przysiąść, porozmawiać. I kupić obraz. Malarskie menu? Frutti di mare.

Koniecznie

Popłyń w romantyczny widokowy rejs statkiem po rzece Trave z portu w Lubece do Travemünde.

Odwiedź muzea trzech związanych z Lubeką noblistów: Tomasza Manna, Günthera Grassa i Willy’ego Brandta.

Odwiedź jedną z piaskowych wysepek Halligen na Morzu Północnym. Na niektórych mieszka tylko jedna rodzina.

Więcej na temat:Jutlandia | muzeum | Wiking | budynek

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.